Co warto zobaczyć na Cyprze? Część 9. Nikozja – podzielona stolica.

Wielu moich znajomych oraz turystów z którymi rozmawiałem na ten temat twierdzi, że stolica Cypru jest szara, nijaka i po prostu nieciekawa. Faktem jest, że jak na stolicę jednego z państw Unii Europejskiej Nikozja jest dość uboga w zabytki czy zachwycające muzea (choć i to da się w tym mieście znaleźć!). Moje zdanie jest jednak totalnie odmienne. Nikozję miałem okazję odwiedzić wielokrotnie i za każdym razem byłem zachwycony, zauroczony ale jednocześnie przygnębiony i porzuszony. Bo kiedy pozna się lepiej historię tego miejsca, naszym oczom ukazuje się całkowicie inny, pełny obraz. Będąc w tym mieście uwielbiam szwędać się wąskimi uliczkami starej części miasta. Ciągle odnajduję tam coś nowego, coś ciekawego i niespotykanego nigdzie indziej. Moim zdaniem w Nikozji najciekawsze i godne uwagi nie są bowiem tylko i wyłącznie zabytki czy muzea, ale dwie zupełnie inne kwestie związane z tutejszą historią. Z historią najnowszą:

  1. Podział.

Spacer po Nikozji zaczynamy zwykle od głównej ulicy handlowej – Ledra Streat. Przechadzając się nią nie widzimy początkowo nic szczególnego – ekskluzywne sklepy, kawiarnie, restauracje, fast foody…

Ledra 2 (s) Ledra (s)

…gdy nagle naszym oczom ukazuje się interesujący pomnik na środku deptaka, a zaraz za nim… przejście graniczne! Tak, granica państwowa w środku miasta:

Monument i granica

Nikozja bowiem (jak i cały Cypr) podzielona jest granicą na dwie części – południową (zwaną grecką) oraz północną (zwaną turecką). Sytuacja ta ma miejsce od 1974 roku, kiedy to wojska tureckie zaatakowały zbrojnie wyspę i zagarnęły północną jej część. Wiele osób poniosło wówczas śmierć. Jeszcze więcej musiało w pośpiechu opuścić swoje domy i zostali przesiedleni w inne części wyspy. Od tego czasu miasto podzielone jest strefą zdemilitaryzowaną pilnie strzeżoną przez wojska ONZ.

Wieżyczka strażnicza

Jedna z wieżyczek strażniczych w centrum Nikozji.

Zasieki

Zasieki wzdłuż strefy zdemilitaryzowanej.

Aż do momentu wstąpienia Republiki Cypru (południowa część wyspy) do Unii Europejskiej w 2004 roku, przekroczenie tejże granicy było wręcz niemożliwe. Dopiero więc od nieco ponad dziesięciu lat restrykcje związane z jej przekroczeniem zmniejszają się. Obecnie zmniejszają się coraz szybciej. Całkiem niedawno na przejściu granicznym otrzymywaliśmy małe karteczki będące wizami, dziś natomiast okazujemy w dwóch punktach kontrolnych paszporty (lub dowody osobiste!) i przechodzimy na stronę turecką – kilkuminutowa formalność. Wkraczamy wówczas w nieco inny świat. W północnej części Nikozji możemy poczuć sie trochę jak w Turcji, jak na tureckim bazarze:Turecki bazar w NikozjiTurecka część Nikozji

Warto też zaznaczyć, że stwierdzenie „granica państwowa” w przypadku podziału Nikozji jest nieco błędna. Zwykle bowiem granica państwowa oddziela od siebie dwa kraje. Na Cyprze wygląda to tak, że południowa część, Republika Cypru, jak najbardziej ma status państwa. Część północna natomiast, oficjalnie nazwana Turecką Republiką Cypru Północnego, państwem nie jest! Cypr północny nie jest uznawany na arenie międzynarodowej jako kraj. Oficjalny status tureckiej części wyspy określany jest mianem „strefy okupowanej”. Ciekawy jest też fakt, że państwowość Tureckiej Republiki Cypru Północnego uznana jest jedynie przez Turcję oczywiście oraz przez… Nachiczewańską Republikę Autonomiczną. Czy ktoś z Was słyszał kiedykolwiek o Nachiczewańskiej Republice Autonomicznej?! Bo ja nie.

Cypryjczycy po obu stronach granicy chętnie manifestują swoje zdanie na temat podziału wyspy. Cypryjczycy greckiego pochodzenia (czyli ci z południa) najczęściej wyrażają swoją gorycz i żal z powodu okupacji w napisach na ścianach, graffiti czy muralach. Cypryjczycy tureckiego pochodzenia (czyli ci z północy) jeszcze dobitniej dają innym do zrozumienia, że na Cyprze zadomowili sie na dobre. Wjeżdżając bowiem do Nikozji od południa naszym oczom ukazuje się potężna flaga Tureckiej Republiki Cypru Północnego, ułożona z kamieni na stoku pobliskiej góry. Trzeba przyznać, że mają rozmach…

Flagi

2. Murale

Drugą rzeczą, która fascynuje mnie w Nikozji, są liczne, mniejsze i większe napisy, graffiti oraz kolorowe murale, które znajdziemy na terenie całego miasta. Jak już wcześniej wspomniałem odwołują się one głównie do kwesti podziału wyspy. Znajdziemy je i na ulicy Ledra:

No borders. No nations.

I wzdłuż całej strefy zdemilitaryzowanej:

Bring down the wall

Spacerując po Nikozji warto oddalić się od centrum, poszwędać się wąskimi uliczkami stolicy. Odnajdziemy wówczas prawdziwy klimat tego miasta wymalowany na ścianach.

Mural z koktajlem Mołotowa

Mural z aureolą

Mural chłopca

Czy ktoś z Was nadal uważa, że Nikozja jest szara i nijaka?

Powiązane wpisy