Marzenia są po to, aby je spełniać!

Wielu moich znajomych podróżników ma spisane, na papierze bądź na swoich blogach, listy podróżniczych marzeń. Idąc ich śladem postanowiłem sporządzić swoją. Moja lista jest jednak bardzo krótka, składa się zaledwie z jednego punktu. Moja lista marzeń zwana jest listą UNESCO.

Dla niewtajemniczonych tłumaczę:

Lista światowego dziedzictwa UNESCO to zbiór unikatowych obiektów i miejsc kulturowych i przyrodniczych, sporządzona, chroniona i corocznie aktualizowana przez jedną z filii ONZ ? organizację UNESCO.

Kilka tygodni temu (lipiec 2016) lista powiększyła się o kilka nowych miejsc. Trochę się ich już nazbierało i jest ich obecnie… 1052 w 165 krajach świata. Moim marzeniem jest odwiedzić je WSZYSTKIE.

Wychodząc z założenia, że marzenia sie nie spełniają a trzeba spełniać je samemu, ja swoje już zacząłem realizować. Tworzę ten wpis będąc na Łotwie. Jeszcze wczoraj rano byłem na Litwie, gdzie pokonałem około 1300 kilometrów odwiedzając tamtejsze obiekty z listy światowego dziedzictwa. Już jutro zaczynam eksplorować Estonię. Kraje bałtyckie to jednak dopiero początek mojej wyprawy. Przede mną jeszcze cała Skandynawia. W najbliższym czasie pokonam więc mniej więcej taką trasę:

Mapa pokazuje jednak tylko ogólny zarys. Trasa, jaką mam do pokonania, jest o wiele bardziej złożona. Ale o tym przekonacie się już niebawem. Każde odwiedzone przeze mnie miejsce pojawi się bowiem opisane na blogu.

Państwa, które odwiedzę oraz ilość obiektów z lisy UNESCO w każdym z nich wygląda następująco:

Litwa ? 4,

Łotwa ? 2,

Estonia ? 2,

Finlandia ? 7,

Szwecja ? 15,

Norwegia ? 8,

Dania ? 7 (+1 na Grenlandii ? ten zostawię sobię na później).

Wszystko to wygląda na bardzo łatwą i przyjemną podróż. Przekonałem się już jednak, że łatwo nie jest. Chociażby ze względu na fakt, że drogi prowadzące do niektórych obiektów z listy światowego dziedzictwa wyglądają tak:

Gąszcz

Swoim autem, samotnie, mam do pokonania tysiące kilometrów, setki obaw i wyzwań, którym muszę stawić czoła. Obawy i lęki mają to do siebie, że towarzyszą nam zawsze. Nasze marzenia leżą zaś po drugiej stronie strachu. Trzeba więc czasem wypchnąć się ze swojej cieplutkiej i przyjemnej strefy komfortu. Okaże się wówczas, że nasze marzenia są na wyciągnięcie ręki. Przed wyruszeniem w podróż obaw miałem mnóstwo, negatywne myśli nie pozwalały spać. Zniknęły jednak wraz z pierwszymi przebytymi kilometrami. Kilkaset kilometrów dalej pozostały już tylko ekscytacja i ogromne pragnienie odkrywania i poznawania.

Ktoś mądry powiedział kiedyś, że życie jest jak książka a kto nie podróżuje, czyta tylko jej pierwszą stronę. Swoją księgę życia czytam obecnie z zapałem i bardzo intensywnie. Czytam z zapartym tchem. Czytam i nie mogę przestać…

Powiązane wpisy

  • Fajny pomysl na zwiedzanie swiata 🙂

    • Artur Sienkiewicz

      Projekt (bardzo)długoterminowy 😉